STRONA GŁÓWNA

Strony

Strony

poniedziałek, 14 marca 2016

Wołowiec zimą, Tatry

Wołowiec był moim głównym celem na tegoroczny wypad w Tatry zimą. Rok temu byłem z Martyną pod Wołowcem, lecz nie udało nam się wejść na szczyt. Zawróciliśmy za Rakoniem, rezygnując z wspaniałej pogody. Nie była to moja decyzja, dlatego urażona duma zmusiła mnie do powrotu. Zdałem sesję w pierwszym terminie, wyciągnąłem z szafy raki i czekan, kupiłem bilety, zarezerwowałem łóżko w schronisku i wyszedłem z domu. Wołowiec był wystającym gwoździem, o który ciągle się potykałem. Tym razem go dobiłem, raz a dobrze. 

Wołowiec 2064 m n.p.m., Tatry

Rok temu...

Wołowiec zimą
Wołowiec zimą

Na Wołowiec można dotrzeć szlakiem niebieskim przez Grzesia i Rakoń, zielonym przez Wyżnią Dolinę Chochołowską, lub czerwonym z Jarząbczego Wierchu. Zimą zalecam zdecydowanie ten pierwszy wariant, z uwagi na duże zagrożenie lawinowe w rejonie szczytu.  

Należy także pamiętać, że zimą niebezpieczeństwo wypadku gwałtownie wzrasta. Zbocza Wołowca są strome i często zlodowacone, przez co drobne potknięcie może skutkować nieprzyjemnym zjazdem i upadkiem z dużych wysokości. Przy gwałtownej zmianie pogody bardzo łatwo stracić można orientację, a obranie błędnego kierunku może być tragiczne w skutkach. W dalszej części posta dowiecie się, o czym mówię. Wołowiec nie należy do szczytów trudnych do zdobycia, jednakże zimą ta łatwa z pozoru trasa może okazać się niezwykle zgubna.

Gdyby ktoś znalazł w okolicach Wołowca rękę od łokcia w dół, to pilnie proszę o kontakt!
Wołowiec z Rakonia zimą

Ruszamy z Rakonia (1879 m n.p.m.) na południe i schodzimy 16 m ku przełęczy Zawracie. Z siodła schodzi w kierunku wschodnim zielony szlak do Wyżniej Doliny Chochołowskiej. W warunkach zimowych stanowczo odradzam schodzenie tędy. Jest tu bardzo niebezpiecznie ze względu na bardzo stromy stok (lawiny) i często występujące nawisy, czyli poduchy śnieżne. Zalecam powrót przez Grzesia, lub zejście do Wyżniej Doliny, lecz po łagodniejszym zboczu Rakonia (trasa narciarska). 

Wołowiec, Rohacz Ostry i Rohacz Płaczliwy
Zejście z przełęczy do Wyżniej Doliny Chochołowskiej i widoczne nawisy śnieżne.
Rakoń widziany ze szlaku na Wołowiec. Nadchodzące chmury zwiastują załamanie pogody...

Czy trzeba mieć ze sobą czekan? Raki to chyba oczywista oczywistość. Co z czekanem? Myślę, że zdjęcie rozwieje Wasze wątpliwości: 

Szlak na Wołowiec. Widok na słowackie Rohacze.

Szlak na Wołowiec wydaje się z pozoru łatwy i bezpieczny, jednakże zlodowacone, strome zbocza poszarpane skałami mogą się okazać dużym zagrożeniem. Potknięcie się może skutkować niekontrolowanym koziołkowaniem w dół doliny. Taki zjazd jest niezwykle trudny do wyhamowania, dlatego też samo posiadanie czekana nie jest gwarancją bezpieczeństwa. Niepoprawne posługiwanie się sprzętem może nam narobić więcej szkody niż pożytku, dlatego przed wyruszeniem w góry warto poćwiczyć hamowanie w bezpiecznym terenie. Nie chcę dramatyzować, ani porównywać Wołowca do Rysów czy Nanga Parbat, jednak przestrzegam przed lekceważeniem góry, która może z pozoru sprawiać wrażenie łatwej do zdobycia.

Wejście na szczyt w warunkach zimowych nie powinno zająć więcej niż godzinę, licząc od Rakonia. Trasa jest krótka, lecz stosunkowo stroma i męcząca.

Gdy byłem już dosłownie pod szczytem, do Wołowca dotarły gęste chmury, które pozbawiły mnie szans na zobaczenie czegokolwiek z wierzchołka.

Rohacze, Słowacja
Widoczny wierzchołek Wołowca (po prawej). 
I to by było na tyle. 

Wędrowanie w takiej mgle to praktycznie chodzenie po omacku. Zbocza Wołowca są pofałdowane, więc wcale nie łatwo wybrać, który kierunek prowadzi w dół tą bezpieczną drogą. Gdyby nie ślady na śniegu, prawdopodobnie zacząłbym schodzić jeszcze zanim chmury dotarły do grani. Tutaj bardzo istotnym czynnikiem jest wiatr, który w kilka sekund potrafi zatrzeć trop. W moim przypadku było spokojnie, więc kontynuowałem wspinaczkę i po chwili stanąłem na szczycie Wołowca. 

Zdobyty

Z Wołowca można się udać w trzy strony:
szlak niebieski - północ - powrót na Rakoń, dalej na Grzesia lub zejście bezpośrednio do Wyżniej Doliny Chochołowskiej.
szlak czerwony - wschód - droga na Jarząbczy Wierch i dalej na Kończysty.
szlak niebieski - zachód/południe - zejście do Jamnickiej Doliny (Słowacja)
szlak czerwony - zachód - szlak na Rohacze (Słowacja)

Liczyłem, że może trafi się jakieś okno pogodowe, które odsłoni widoki ze szczytu, jednak nic z tego. Pozostało mi tylko uruchomić wyobraźnię. Nie zwlekałem zbyt długo w obawie, że znikną moje ślady, których potrzebowałem do bezpiecznego powrotu na Rakoń. Chwila odpoczynku, łyk herbaty i wracam na dół. 

Wołowiec zdobyty. Ekspedycja zakończona sukcesem!


2 komentarze:

  1. Kinga Nowak Kinga On Tour15 marca 2016 21:15

    Gratuluję zdobycia szczytu! Widoki piękne, szkoda że potem przysłoniły je chmury...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jadwiga Jot18 marca 2016 12:13

    Wow! Robi wrażenie. Moje gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń